#5 O tym, jak pan Forge postanowił wtrącić swoje trzy grosze

Mieliście już okazję poznać historię zawiązania drużyny przeze mnie i przez Pawła (przypominam: pierwszy wpis „Z życia wydawnictwa”). Najwyższy czas na to, aby opowiedzieć Wam o wydarzeniach, które doprowadziły do tego, że pan Forge postanowił wtrącić swoje trzy grosze do naszego projektu. To będzie wpis o tym, jak pozyskaliśmy najlepszego autora pod słońcem i jak ciągle uczymy się go oswoić ;).

Wszystko zaczęło się od tego, że Paweł poszedł do szkoły filmowej. Był taki krakowski epizod, który rozegrał się ładnych parę lat temu i który (jak się właśnie okazuje) miał mieć bardzo odległe konsekwencje, jakich chyba nikt wtedy nie mógł przewidzieć. Konsekwencje, które wpłynęły na to, jak wygląda w zasadzie całe nasze życie. Gdyby nie ten jeden semestr, prawdopodobnie nie mielibyśmy autora chcącego podjąć z nami współpracę. W każdym razie na pewno nie byłby to autor mający TAKIE pomysły i TAKIE historie do opowiedzenia. Niech już będzie – nie byłby to pan Forge ;). To zabawne, jak czasami jedna decyzja potrafi wpłynąć na wydarzenia, które mają się rozegrać w przyszłości.

Ale do rzeczy.

Warunkiem zaliczenia jednego z przedmiotów w owej szkole filmowej było napisanie krótkiego scenariusza. Praca, po ocenie przez zawodową scenarzystkę, mogła zostać zrealizowana w formie etiudy (jeśli była na tyle dobra i stanowiła wartościowy materiał). Studenci mogli wtedy wybrać, czy będą chcieli pracować nad swoim własnym scenariuszem, czy raczej wolą zostać członkiem zespołu zajmującego się inną historią.

Paweł był jedyną osobą, która nie oddała zaliczeniowego scenariusza w pierwszym terminie. Nie była to kwestia tego, że brakowało mu motywacji, żeby się do tego zabrać; nie miał po prostu w głowie nawet zarysu opowieści, którą mógłby przedstawić. Kiedy jednak już pomysł się pojawił – cały scenariusz powstał w zaledwie jeden wieczór.

Według tego, co mówi Paweł, nigdy wcześniej w efekcie jego pracy nie powstało nic podobnego. To trochę tak, jakby pojawiła się zupełnie inna osoba odpowiedzialna za tę historię. Alter ego będące autorem „Daniela” zabrało nas w podróż do świata, który cztery lata później jest już tak rozbudowany, że trudno nałożyć na niego jakiekolwiek ograniczenia. Pan Forge oficjalnie zaczął tworzyć swoją własną rzeczywistość, która z każdym dniem staje się coraz bardziej złożona. Nie będę ukrywać, że prace zaczęły nabierać tempa gdzieś w okolicach momentu, w którym to ja zachwyciłam się przedstawionym w nich światem. Lubię sobie myśleć, że byłam takim małym motywatorem ;).

Na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy od przeczytania przeze mnie maszynopisu powieści otrzymywaliśmy więc spod pióra pana Forge’a kolejne opowiadania, które – razem z książką – układały się w niesamowitą całość. Paweł od dłuższego czasu marzył o własnym wydawnictwie, a spotykając na swojej drodze mnie – jako osobę, która z zapałem podjęła się (początkowo amatorskich, później już bardziej profesjonalnych) prób redakcji – miał w końcu odpowiednie wsparcie. Wspólnie podjęliśmy więc decyzję i postanowiliśmy podzielić się tym wszystkim z szerszą publicznością.

Pan Forge to osobowość o bardzo specyficznym sposobie bycia, określonych cechach charakteru i niespotykanym talencie. To dlatego traktujemy go jako odrębną postać – tutaj określenie „nie z tego świata” nabiera znaczenia dosłownego. Chyba nigdy bym sobie nie darowała, jeśli pozwoliłabym na to, żeby jego prace pozostały jedynie na dnie szuflady.

Nasz blog to przede wszystkim sposób na zapoznanie Was ze światem, postaciami i pomniejszymi wątkami, o których w całości traktuje książka. Marzy nam się, żebyście w trakcie tego najbliższego roku pokochali tę rzeczywistość, wytypowali swoich ulubionych bohaterów i na bieżąco śledzili ich losy w kolejnych opowiadaniach. A najbardziej chcielibyśmy, żebyście nie mogli się doczekać premiery książki i z niecierpliwością czekali na każdą publikację, jaką sobie zaplanujemy. Ale myślę, że na wszystko przyjdzie czas… 😉

Martyna

Please follow and like us: