11. Duchowy świat zwierząt. Część 1.

Aga Skrzypczak

Dzisiejszy wpis – o czym wspomniałam również w dołączonym do tej publikacji filmie – rozpoczyna krótki, trzyodcinkowy cykl opowieści o duchowym świecie zwierząt. Nie dowiecie się z niego, co prawda, co siedzi w głowach waszych domowych pupili, czy gdzie zawędrują one po śmierci, choć o niej samej będę pisać nie raz. Tym razem – jak również w lipcu i wrześniu – opowiem wam o tym, jak postrzegane są niektóre zwierzęta w różnych kulturach, religiach i wierzeniach. W tym pierwszym, otwierającym odcinku omówimy sobie część stworzeń, które uznawane są za przychylne ludziom: przynoszące szczęście, niosące zbawienie ich duszom oraz te, które pomagały nam od początku istnienia naszej rasy. Gotowi na rozpoczęcie tej krótkiej wędrówki?

Bez wątpienia jednym z miejsc, w których zwierzęta darzone były największym szacunkiem, jest Ameryka Północna, więc potraktuję ją jako punkt rozpoczynający moje opowieści. Nie ma chyba wśród was osoby, która nie słyszałaby nigdy o indiańskich totemach przedstawiających wizerunki rozmaitych stworzeń reprezentujących przodków plemienia. Pale totemiczne są swoistym wykazem istot, które wspierały dane plemię dzięki swoim unikalnym zdolnościom. W najbardziej popularnym micie o stworzeniu świata pochodzącym z tych terenów, to właśnie zwierzę (najczęściej przedstawiane jako kaczka, orzeł, kruk, nur albo rak), wyławia z dna morza pierwszą grudkę błota, z której uformowany zostaje później ląd. Plemiona Navajo i Apaczów nazywają te działania drugim etapem tworzenia porządku świata – Epoką Bohaterskich Zwierząt. Według wierzeń Czejenów owa święta grudka ziemi miała spoczywać na grzbiecie strzegącej dobrostanu ludzi Babki Żółwicy.

Jednym z najbliższych Indianom zwierząt jest bez wątpienia niedźwiedź. Wierzą oni, że jest to jedyne stworzenie, które tak jak ludzie posiada duszę. Kanadyjskie plemię Ojibwa porównuje nawet niedźwiedzie do dziewczynek – nie kobiet – podczas menstruacji. Kiedy dziewczynki przechodzą swój pierwszy okres, nazywa się je wemukowe, czyli „ta, która zostanie niedźwiedziem”. Jest to związane z opowieściami o przystojnych zmiennokształtnych młodzieńcach, którzy przybywają do osad, by zabierać ze sobą ledwie wchodzące w dorosłość narzeczone, a po dotarciu na swe rodzinne ziemie przemieniają się w zwierzęta. Czasem proces ten przebiega na odwrót i dziewczęta odkrywają ludzką część ich natury, rodząc im kolejnych, mogących zmieniać swą postać synów – najczęściej bliźnięta. Drugą rzeczą odpowiedzialną za używanie określenie wemukowe, jest całokształt przypisywanych niedźwiedziom cech i umiejętności. Według wierzeń ludów Ameryki Północnej, niedźwiedzie są istotami posiadającymi cechy magiczne. Obdarzają ludzi odwagą, pewnością siebie oraz energią – czymś, co potrzebne jest zarówno walecznym łowcom jak i młodym kobietom mierzącym się z pierwszymi trudami dojrzewania. Są przewodnikami uczącymi ludzi sztuki leczenia oraz duchowym wsparciem, gdy przychodzi im mierzyć się z wrogiem. Te same niedźwiedzie cechy – dzięki odpowiednim rytuałom – budzili w sobie również dobrze znani wam Berserkerzy. Z tego też powodu oni również dbali o dobre kontakty z tymi zwierzętami. Zachowywanie szacunku wobec niedźwiedzi polarnych, zwanych także nanuq, jest także priorytetem dla arktycznych myśliwych: jeśli zapewnią swej ofierze dobrą śmierć i podziękują niedźwiedziowi za poświęcenie, zadowolony nanuqma szerzyć nowinę o honorze łowców wśród swych braci, a ci – skuszeni tą wizją – mają sami oddawać im się w ręce i ułatwiać im polowania.

Drugim z najpopularniejszych wśród plemion indiańskich zwierzęciem jest kojot – istota jednocześnie zła i dobra, podstępna i przychylna ludziom. To jemu przypisywano współodpowiedzialność za stworzenie pierwszej kobiety, a więc tym samym zapewnienie naszemu gatunkowi możliwości rozmnażania się. To on – niczym Prometeusz – wykradł bogom ogień po to, by ofiarować go ludziom. Kojot, poza swoją rolą trickstera, uznawany jest również za jednego z krzewicieli cywilizacji, istotę odpowiedzialną za podtrzymywanie historii i tradycji. Wśród niektórych ludów przedstawiany jest nawet jako potężny czarownik, który dzięki swej mocy wprowadził na całym świecie ład i porządek. Podobne role pełnił również w wierzeniach Azteków, gdzie utożsamiano go z bogiem ognia przybierającym postać kojota: Huehuecoyotlem, choć na terenach Ameryki Południowej korzystne dla ludzi cechy czy zachowania tej istoty, niemal ginęły w morzu opowieści o podstępnej i złośliwej części jej natury.

Od początków istnienia naszego gatunku, poza siłą, którą reprezentują właśnie wspomniane wyżej niedźwiedzie oraz utożsamiane z nią orły, jastrzębie, lwy, tygrysy czy pozostałe potężne drapieżniki, ludzie podziwiali innych za ich mądrość i jednocześnie często jej pożądali. Jednym ze zwierząt, które najczęściej jest kojarzone z tą właśnie cechą, jest żółw. Na samym początku wspominałam już o Babce Żółwicy, która zapewniła miejsce do życia ludom ze wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej – czy znalazł się wśród Was ktoś, kto mimowolnie pomyślał o dawnym przedstawieniu świata, o olbrzymim żółwiu dźwigającym ziemski dysk? Afrykański Fudukazi zyskał sławę dzięki swej inteligencji i temu, że obdarzył pozostałe zwierzęta kolorowym umaszczeniem. Na terenach Czarnego Lądu te długowieczne gady często przedstawiane są jako bohaterowie heroicznych wręcz opowieści, wychodzący cało z najgorszych opresji właśnie dzięki mądrości, sprytowi i podstępom. Egipcjanie przypisywali żółwiom moc magiczną: biżuteria, szczególnie zaś przedstawiające te stworzenia medaliony, miały chronić tych, którzy je nosili przed złem oraz urokami, zaś wazy na wodę przypominające kształtem żółwiowe skorupy, miały zagwarantować świeżość i czystość znajdującym się w nich płynom. Żółw to również bardzo ważne stworzenie w tradycyjnych wierzeniach z rejonu Chin. Tam także uważane są za stworzenia strzeżące pradawnych mądrości, szerzące wiedzę medyczną wśród ludzi oraz niosące im pokój. Ze względu na swoją naturalną długowieczność, wizerunek żółwia wykorzystywany jest nadal w feng shui jako magnes, który ma przyciągnąć dobre zdrowie do tych, którzy odpowiednio go użyją.

Tak jak większość indiańskich zwierząt totemicznych – a więc tych, o których moc i wsparcie proszą tamtejsze ludy – kojarzona jest jednak z siłą, potęgą, walką z przeciwnościami losu, tak najpopularniejsze w kulturze chińskiej stworzenia mają związek ze zdrowiem lub pomyślnością finansową. Do tych, które mają przyczynić się do poprawy naszego budżetu, zalicza się m.in. nietoperze, świnie, świerszcze, żaby. Do tych zaś, których wizerunki lub obecność w domu mają zapewnić ludziom dobre zdrowie, należą choćby krowa, jeleń, żuraw, czy wymieniony w poprzednim akapicie żółw. Podobno odpowiednie umiejscowienie ich figurek w danej części pokoju czy domu może przynieść nam poprawę naszej życiowej sytuacji. Czy ktoś z Was kiedyś tego próbował?

Żeby jednak Was aż tak nie zanudzić, pozwólcie, że na przełamanie przedstawię Wam wierzenia na temat bardziej egzotycznych zwierząt.

Słyszeliście może o inii amazońskiej, zwanej też potocznie różowym delfinem? Te piękne stworzenia są zagrożone wyginięciem, a jedną z metod bronienia ich przed zakusami myśliwych jest… rozpowszechniania wiedzy na temat dotyczących ich legend. O ile nie każdy uwierzy w puste stwierdzenie, że zabicie inii może sprowadzić na śmiałka olbrzymiego pecha, tak kryjące się za tym wyjaśnienie znacznie bardziej działa na wyobraźnię. Według opowieści ludów z okolic Peru i Ekwadoru, różowe delfiny były kiedyś ludźmi, a obecnie pełnią rolę psychopomposów, zbierając dusze tych, którzy utonęli w rzekach i pomagając im przedostać się do świata duchowego. Według innych wierzeń, wyciągają nieszczęśników z limbo i czynią ich podobnymi sobie: ani ludźmi, ani zwierzętami. Równie częste są historie o tym, że – jako zmiennokształtne istoty – odpowiadają za wszystkie tajemnicze ciąże, gdzie nie można wskazać, kto maczał palce w zapłodnieniu danej kobiety, ale to już temat na kolejny wpis.

Jeśli jesteśmy już przy temacie śmierci, warto wspomnieć o innym zwierzęciu, żyjącym na zupełnie innych terenach – o panterach śnieżnych. Poza tym, że są wyjątkowo pięknymi drapieżnikami, a samo spotkanie ich w naturalnym środowisku można uznać za nie lada szczęście, wierzy się, że posiadają niezwykłą moc: mogą usuwać grzechy. Jako porośnięte białą sierścią, majestatyczne, czyste istoty, utożsamiane są z tymi, które mogą pomóc ludziom w pozbyciu się win nie tylko z obecnego życia, ale również tych, które ciążą na nich od poprzednich wcieleń. Można skorzystać z błogosławieństwa pantery, składając jej odpowiednie ofiary i śląc w jej kierunku modły. Jednocześnie ci, którzy odważą się zabić panterę śnieżną, muszą liczyć się z karą – po jej śmierci wszystkie przejęte przez nią grzechy zostaną przelane do duszy jej zabójcy, skazując go tym samym na wieczne męki.

Śmierć i to, co po niej następuje, to te części naszego życia, w których – według wielu wierzeń i religii świata – również możemy mieć kontakt z podobnym zwierzętom istotami. Tak jak wymienione dwa akapity wyżej inie amazońskie, będą one należeć do psychopompów, czyli przewodników dusz, mających pomóc zbłąkanym zmarłym w przejściu do nowego świata. Przybierają wtedy wiele postaci, między innymi psów, czy motyli, jednak bez wątpienia najbardziej popularnym przedstawieniem zwierzęcych psychopomposów są ptaki. W niektórych miejscach naszego kraju (tak samo jak i na całym świecie!) wciąż wierzy się, że duża gromada ptaków skupiona w okolicy domu starej bądź chorej osoby, zwiastuje jej szybkie odejście w zaświaty. Mają asystować delikwentowi w przejściu do właściwego mu nowego miejsca. Jednocześnie można też spotkać się z przesądami mówiącymi o tym, że jeśli ptaki nie siedzą na dachu domu umierającego, a jedynie krążą wokół niego, czyniąc przy tym hałas, to osoba ta jest zbyt zła, by psychopompy miały odwagę się do niej zbliżyć, przez co niegodziwy duch ma pozostać na świecie, by nękać żywych.

To tyle, jeśli chodzi o pierwszą część naszej wędrówki. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tego ciekawego – moim zdaniem – zagadnienia, to zajrzyjcie do filmu: tym razem całe nagranie poświęciłam psom. Jestem ciekawa, jak wielu spośród wymienionych przeze mnie rzeczy o tych stworzeniach jeszcze nie wiedzieliście? Koniecznie dajcie mi znać!

Duchowy świat zwierząt jest zagadnieniem szalenie rozległym – samo tylko omówienie znaczenia i roli zwierząt w szamanizmie zostało przedstawione w setkach książek i mniejszych publikacji, stąd też konieczność okrojenia nieco tego tematu. Z drugiej strony w przypadku tej pierwszej części mojego cyklu miałam też dość łatwe zadanie, bo pozytywna rola zwierząt nie jest jakoś przesadnie podkreślana w naszych wierzeniach. Owszem, legendy i przypowieści podkreślają często przypisywane zwierzętom cechy, dzięki którymś jakaś przygoda zakończyła się tak czy inaczej, ale w gruncie rzeczy jest to trzymanie się bezpiecznego realizmu, gdzie równie dobrze w miejsce zwierząt moglibyście podstawić sylwetki ludzi. Jeśli ciekawi Was jednak magia, przesądy, czy zaklinanie, to musicie poczekać na kolejne dwie odsłony mojego cyklu. W większości przypadków bowiem, poszczególne zwierzęta utożsamiane są ze złem, demonami, nieszczęściem i śmiercią – o tym jednak będziecie mogli poczytać i posłuchać w następnych miesiącach i zapewniam Was, że materiału będzie sporo. Zgodzicie się chyba ze mną, że nie ma nic lepszego niż poranna lektura opowieści o pomiotach sił nieczystych? 

Tymczasem udaję się na króciutki, tygodniowy urlop od pisania, żeby odzyskać nieco siły. Ten miesiąc był istnym szaleństwem, we wszystkich aspektach mojego życia, i nie marzę teraz o niczym innym niż o odpoczynku przy twórczości innych osób – chociaż, znając mnie, i tak wymięknę w połowie i wrócę do klawiatury. Nałóg to straszliwa rzecz, pamiętajcie o tym.

Dziękuję Wam, jeśli dotrwaliście do tego momentu i poświęciliście te cenne minuty majowego słońca na zapoznanie się z moim tekstem. Jestem Wam szalenie wdzięczna za wszystkie wiadomości i komentarze, szczególnie teraz, w tych ostatnich miesiącach przed premierą „Dzieci Starych Bogów”. Mam nadzieję, że wytrzymacie ze mną aż do października i że nie uznacie tego czasu za stracony.

Trzymajcie się ciepło,

Wasz Literoklikacz