#23 O ilustracjach do “Cmentarzyska”

#23 O ilustracjach do “Cmentarzyska”

Artykuł opisujący proces współpracy pomiędzy nami, a Martyną Nejman jest – według statystyk naszego bloga – jednym z najchętniej przez Was czytanych. Pomyślałam więc, że z podobnym zainteresowaniem spotka się tekst na temat tego, w jaki sposób powstawały ilustracje do „Cmentarzyska”. No bo w końcu mamy je wszystkie! 🙂

Kiedy ruszaliśmy z naszym projektem, jednym z najważniejszych założeń, jakie mieliśmy z Pawłem, było to, że chcemy wszystko jak najdokładniej dopracować. To dlatego, zanim w ogóle uruchomiliśmy naszą stronę, przygotowaliśmy teksty na kilka miesięcy wprzód. W zasadzie to Paweł przygotował swoje opowiadania. W przypadku moich artykułów nie dało się tego zrobić z aż takim wyprzedzeniem, bo w końcu staram się pisać o naszych aktualnych bolączkach. Tworzenie tekstów na zapas byłoby po prostu nienaturalne i myślę, że bardzo szybko byście to wyczuli. A tego – jak łatwo się domyślić – bardzo bym nie chciała.

Natomiast zlecenie wykonania ilustracji do „Cmentarzyska” całkowicie wpisuje się w nasze pierwotne założenie. Już we wrześniu uznaliśmy, że pół roku to wystarczająca ilość czasu, żeby nasza ilustratorka na spokojnie stworzyła koncepcje i szczegóły jedenastu rysunków, które chcieliśmy zobaczyć w książce.

Końcówka grudnia była więc dla nas bardzo intensywnym okresem, ponieważ tekst wymagał jeszcze sporych zmian redakcyjnych, a my mieliśmy świadomość, że goni nas bezwzględny deadline. Martyna nie mogła dostać od nas maszynopisu powieści, który nie byłby poddany odpowiednim zabiegom z mojej strony. To znaczy, to nie było tak, że nie można by go wtedy przeczytać i narysować ilustracji do wybranych przez nas fragmentów, ale moja ambicja po prostu na to nie pozwoliła. Chciałam, żeby czytało jej się to najlepiej, jak to tylko możliwe.

Mój kurs skończył się na początku grudnia i tak naprawdę od tamtej chwili spędzałam nad „Cmentarzyskiem” każdą wolną chwilę, starając się znaleźć każdy, najmniejszy nawet błąd. Chyba nie muszę Wam mówić, że za jednym razem po prostu nie da się tego zrobić, prawda? 😀

Tak czy inaczej po wspólnym wprowadzeniu poprawek do pliku, na początku stycznia wysłaliśmy z Pawłem do Martyny maila, który zawierał pełen tekst powieści wraz z zaznaczonymi jedenastoma konkretnymi fragmentami do zilustrowania. Ależ my wtedy byliśmy z siebie dumni! 🙂

Okładka z założenia miała powstać na samym końcu, ponieważ wiedzieliśmy, że może powstać coś naprawdę dobrego, jeśli pozwolimy, aby nasza ilustratorka w pewien sposób „przesiąknęła” fabułą i wczuła się w jej klimat. Czekaliśmy więc – mniej lub bardziej 😉 – cierpliwie. Mieliśmy nadzieję, że przez te kilka miesięcy będziemy na bieżąco dyskutować zarówno o ogólnych pomysłach na rysunki, jak i o ich najmniejszych szczegółach.

Jako że są osoby (Martyna, ja Cię bardzo przepraszam, ale musiałam :D), które zawsze zostawiają wszystko na ostatnią chwilę… ostatnie gotowe ilustracje otrzymaliśmy dokładnie w dzień deadline’u, czyli z końcem lipca. Początkowo zakładaliśmy, że damy Martynie czas do końca czerwca, ale później uznaliśmy, że skoro premiera powieści i tak ma zostać zaplanowana na jesień, to ten miesiąc nie zrobi nam zbyt wielkiej różnicy. Dla niej miał to być komfort dodatkowych trzydziestu dni. Gotową okładkę ujrzeliśmy w połowie sierpnia.

Rys. Martyna Nejman

W międzyczasie, rzecz jasna, otrzymywaliśmy robocze szkice, z których część podobała nam się już na pierwszy rzut oka, ale których część druga była już do całkowitej zmiany. Dotyczyło to w szczególności fragmentów trudnych i wymagających z punktu widzenia całej powieści. W wielkiej tajemnicy (o zgrozo, jakby rzeczy opublikowane w Internecie mogły być jakąkolwiek tajemnicą!) powiem Wam, że najdłużej Martyna pracowała nad rysunkiem, który pojawia się w książce już na samym końcu, w ostatnim rozdziale.

Czy warto było tyle czekać?

My już mamy swoją odpowiedź na to pytanie, ale Wy będzie musieli znaleźć swoje własne. Jak zawsze czekamy na Wasze spostrzeżenia i opinie, nawet jeśli nie wszystkie mają być tylko przychylne ;).

 

Martyna