#30 O nawiązaniu współpracy z Agą Skrzypczak

Martyna Ościk

Koniec roku to dla wielu osób okres szczególny. Następuje czas podsumowań, refleksji oraz wyciągania wniosków. Analizujemy to, co przez ostatnie dwanaście miesięcy udało nam się zrobić, ale też krytycznie spoglądamy na obszary, w których nie do końca wszystko poszło po naszej myśli. Ja akurat jestem osobą, która posiada umiejętność przekształcenia małych sukcesów w wielką radość. Bo często to te małe rzeczy cieszą najbardziej.

W odniesieniu do rozwoju naszego wydawnictwa trudno jednak mówić o małych sukcesach. Przy okazji niniejszego wpisu wspomnę o dwóch, z naszej perspektywy najważniejszych.

Naszym największym osiągnięciem i zrealizowaniem planu, od którego wszystko się przecież zaczęło, jest zdecydowanie wydanie „Cmentarzyska”. Od początku postawiliśmy sobie jasno określony cel i z całych sił dążyliśmy do jego osiągnięcia. Udało się.

Drugim wielkim krokiem na naszej wydawniczej drodze było pozyskanie naszego pierwszego autora, czyli Arnolda Cytrowskiego. O tym, jak do tego wszystkiego doszło, możecie przeczytać tutaj. Bo ten artykuł traktować będzie akurat o spotkaniu innym, ale nie mniej przez to dla nas ważnym – bo teraz dowiecie się, w jaki sposób naszą autorką została Aga Skrzypczak.

Z Agą mieliście okazję się już spotkać w jej pierwszym, powitalnym wpisie. No ale jak to wszystko się zaczęło?

Chcąc szerzyć świadomość naszej obecności w otchłaniach Internetu, staramy się, mi.n. być regularnie obecni w różnego rodzaju grupach tematycznych. Pewnego dnia stało się tak, że dyskusja z administratorką jednego z takich miejsc doprowadziła mnie do podzielenia się z pozostałymi członkami społeczności linkiem do artykułu traktującego o zasadach współpracy z naszym wydawnictwem. W tym czasie jednocześnie prowadziliśmy działania mające na celu zdobywanie większej ilości fanów naszego fan page’a na Facebooku. W efekcie połączenia tych strategii zaczęliśmy otrzymywać bardzo dużo propozycji wydawniczych, z czego większość dotyczyła preferowanej przez nas fantastyki. To mniej więcej w tym okresie otrzymaliśmy maila od Agi. Maila z tekstem, który sprawił, że tym razem to Paweł usiadł na kanapie, spojrzał na mnie tym swoim odrobinę nieobecnym, a odrobinę szalonym wzrokiem i powiedział: „przeczytaj to”. Nieczęsto można taki wzrok spotkać u Pawła, wierzcie mi. Przez cały okres naszej znajomości zdarzyło się to wcześniej chyba dwukrotnie: przy „Czarnej kompanii” Glena Cooka oraz przy „Malazańskiej Księdze Poległych” Stevena Eriksona. Niezłe porównanie, co? 😉

No ale „Śmiech diabła”, czyli pierwszy tom zaplanowanej przez Agę trylogii „Dzieci Starych Bogów”, naprawdę ma w sobie coś, co wcale nie tak łatwo spotkać w literaturze fantastycznej. Nie chcąc zdradzać Wam niczego, co by dotyczyło samej treści książki, powiem jedynie tyle, że nas kupiła przede wszystkim nieprzewidywalność. Na pewno wiecie, jak to jest, jak w trakcie czytania jakiejś książki w głowie pojawiają Wam się możliwe alternatywy rozwoju akcji. Paweł jest prawdziwym wrzodem na czterech literach, jeśli chodzi o tę kwestię, szczególnie jeśli się okaże, że przewidział zakończenie. Cóż, Aga zrobiła go w konia. Bo chłopak nie był w stanie przewidzieć większości kluczowych rozwiązań. A jeśli dodacie do tego pomysł na główny wątek trylogii (nie ujmując wątkom mniejszym) oraz fakt, że znowu nie mogliśmy się oderwać od maszynopisu, odpowiedź na pytanie: dlaczego zdecydowaliśmy się wydać akurat „Śmiech diabła”, wydaje się banalnie prosta.

Tak jak i w historii z Arnoldem, tak i w przypadku Agi, podpisaliśmy umowę osobiście, w jednej z wrocławskich klubokawiarni. Omówiliśmy warunki naszej współpracy, Aga wybrała preferowaną przeze mnie formę wprowadzania poprawek redakcyjnych, uścisnęliśmy sobie dłonie, a teraz – obustronnie – nie możemy się doczekać tego, co nastąpi.

 

Martyna

Martyna Ościk

Nowy wpis na naszym facebooku!

Nasza strona internetowa korzysta z plików cookie i innych technologii śledzenia, aby uzyskać najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Aby uzyskać więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych przez Wydawnictwo Klobook, zapoznaj się z polityką prywatności