Pakt

Rewers

Rewers, nazywany także drugą stroną medalu – oblicze mniej ważne, jakże często w dyskusjach pomijane. Bo liczy się przecież awers, to jest zaleta – coś, co samo sobą niesie wartość, pozostaje reprezentatywne, dumne i wzniosłe. A rewers? Phi! Równie dobrze mogłoby go nie być. Ale czy naprawdę go nie ma? Nie, to byłoby zbyt proste, prawda? Wszędzie widać tylko nagrodę, efekt poniesionego trudu, sowicie wyklaskiwany triumf, ale co za nim stoi? No właśnie. Nic przecież na tym świecie nie ma za darmo. Za każdą, nawet najwspaniałomyślniejszą sprawą znajduje się cień, morze łez, ocean cierpienia i rzeka brudu. Mroczne oblicze, którego

Czytaj dalej »

Awers

Awers. Jedno z dwóch oblicz monety. Jedno z dwóch oblicz, które można wybrać, wylosować, gdy ktoś takową monetę podrzuca. Jedno z dwóch oblicz, które może ujrzeć światło dzienne, podczas gdy to drugie – zwane rewersem – przygwożdżone zostanie do ziemi; lub na odwrót. Bo widzicie, tak jak i na monecie, tak i w życiu wszystko ma dwa oblicza. Są one… współzależne. Im mocniejsze jest światło rzucane przez obiekt, tym cień za nim rozrasta się potężniej, i odwrotnie – nawet największy mrok bez światła istnieć nie może. Jeśli powyższe rozważania wydają się Wam zbyt skomplikowane, wykażcie odrobinę empatii – dla mnie są

Czytaj dalej »

Moja mama ma 50 metrów i demoluje miasto

Moja mama ma pięćdziesiąt metrów i demoluje miasto. Musicie przyznać, że nieczęsto można usłyszeć coś równie niedorzecznego, prawda? Aby do tego jednak doszło – żeby takowy sygnał dotarł do mózgu wprost jakby przez uszy – potrzebne są dwa czynniki. Po pierwsze: własna mama; taka wielkości wieżowca, mniej więcej. Po drugie: powód, dla którego owa mama sprowadza destrukcję na Bogu ducha winną metropolię. – Masz ci los – mruknął ojciec zasiadający niezmiennie przed telewizorem, obserwując na srebrnym ekranie, jak jego monstrualnej wielkości małżonka chwyta w olbrzymią rękę budkę telefoniczną, by po chwili wcisnąć ją sobie do ust i zmiażdżyć w równie

Czytaj dalej »