Blog

11. Duchowy świat zwierząt. Część 1.

Dzisiejszy wpis – o czym wspomniałam również w dołączonym do tej publikacji filmie – rozpoczyna krótki, trzyodcinkowy cykl opowieści o duchowym świecie zwierząt. Nie dowiecie się z niego, co prawda, co siedzi w głowach waszych domowych pupili, czy gdzie zawędrują one po śmierci, choć o niej samej będę pisać nie raz. Tym razem – jak również w lipcu i wrześniu – opowiem wam o tym, jak postrzegane są niektóre zwierzęta w różnych kulturach, religiach i wierzeniach. W tym pierwszym, otwierającym odcinku omówimy sobie część stworzeń, które uznawane są za przychylne ludziom: przynoszące szczęście, niosące zbawienie ich duszom oraz te, które

Czytaj dalej »

10. O tym, jak nie pisać fantastyki

Minęło ponad sześć miesięcy od momentu podpisania przeze mnie umowy wydawniczej i pięć, odkąd po raz pierwszy wrzuciłam coś na mojego autorskiego bloga. Nie wiem, czy też to tak odbieracie, ale wydaje mi się, że z każdym tygodniem i każdą chwilą, którą poświęcacie na przeczytanie którejś z moich publikacji, coraz lepiej się poznajemy. Zwykle jest to dość jednostronne, bo nie da się ukryć, że w tej relacji to głównie ja gadam albo zanudzam Was swoimi wpisami, ale coraz częściej to Wy podejmujecie ze mną dyskusję. To chyba jedna z pozytywnych stron mediów społecznościowych: dzięki temu, że oddziela nas bezpieczna granica

Czytaj dalej »

9. Wiedźmy i czarownice

Witam Was serdecznie w kolejnym odcinku naszej mitologiczno-wierzeniowej wędrówki! Tym razem, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, wracamy do historii wiedźm i czarownic. Jak wspominałam o tym kilkakrotnie, jest to prawdziwy temat rzeka, dlatego sporo czasu zajęło mi ustalanie, o czym dokładnie chciałabym Wam opowiedzieć, by jednocześnie nie robić z tego nudnego referatu. Część z Was może się więc srogo zawieść przez niedostateczne rozbudowanie ważnych dla nich zagadnień, ale wierzę, że niektórzy natrafią w tym tekście na coś dla siebie. Oby tak było. Mam taką nadzieję, bo kurczę… Nad tą publikacją ciąży chyba jakieś fatum albo przekleństwo starej wiedźmy. Patrząc na to,

Czytaj dalej »

8. Kiedy przeszłość nie chce odejść

Sama nie wierzę, że jednak wam o tym wszystkim piszę. Od kilku dni powtarzałam sobie, że to głupie, że w sumie to sprawy rodzinne, a z drugiej strony i tak pewnie nikt mi w to nie uwierzy, i odsuwałam od siebie ten durny, kotłujący mi się we łbie pomysł. Walczyłam z nim, jak tylko mogłam, naprawdę. Zaczynałam chyba z osiem różnych tekstów, ale każdy z nich zatracał w połowie swój klimat i nie wiedziałam w ogóle, w jakim kierunku je dalej prowadzić, a ta natrętna, wibrująca myśl ciągle kręciła mi się pod czaszką, doprowadzając mnie do szału. No i stało

Czytaj dalej »

7. Magia kobieca

Witajcie po raz kolejny! Kalendarz wskazuje mi właśnie końcówkę marca, co oznacza, że mamy już za sobą Dzień Kobiet. Przyznać mi się tu zaraz, kto z Was dostał z tej okazji kwiaty, a kto… no, po prostu dostał z powodu ich braku? Jeśli należycie do tej drugiej grupy, to łączę się z Wami w bólu, bo sama ledwo zaleczyłam rany po tym fantastycznym święcie. Jeszcze do niedawna prześladowały mnie w snach wykrzywione wściekłością twarze klientek, krzyczące coś o tych „procentach, które im się należą, bo przecież DZIEŃ KOBIET!” i zmęczone oblicza męskiej części kupujących, bąkających coś nieśmiało o nieudanych poszukiwaniach

Czytaj dalej »

6. Rozmowa z Muzą

Przychodzi czasem taki dzień, kiedy cały świat zdaje się istnieć wyłącznie dla ciebie: słonko świeci, ptaszki śpiewają, wczorajsza pizza uśmiecha się zalotnie ze swego kartonowego królestwa, psie bąki rozbrzmiewają w powietrzu jakby rzadziej, a budzik śpi spokojnie na biurku, korzystając z danej mu swobody. Innymi słowy, dzień wolny. Narodowe Święto Lenia. Idealny czas na odkurzenie dawno nieczytanych książek, czy kilkugodzinny romans z Netfliksem, z dala od pociemniałych spojrzeń klientów i wysłuchiwania narzekań na to, że w ogóle istniejesz. W takie dni człowiek czuje, że żyje, a łóżko staje się wygodniejsze niż kiedykolwiek przedtem. I nic, powiadam Wam, nic nie jest

Czytaj dalej »

5. Lai Silnen, czyli dlaczego boimy się lasu

KLIKNIJ, ABY POZNAĆ WPIS W FORMIE WIDEO! Dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach, które niektórzy nazywają dzieciństwem, a inni opatrują uroczym mianem „okresu gówniaka”, odkryłam w sobie miłość do samotnych wędrówek po lasach, po ich najgłębszych zakamarkach, z dala od ludzi i wszelkich oznak cywilizacji. Gdyby moja mama wiedziała, jak często „wychodzę z koleżanką” oznaczało „idę przed siebie i nie wiem, gdzie tym razem dotrę”, chyba dostałaby zawału. Jeśli dowiaduje się tego w tym właśnie momencie, pozostaje mi tylko przeprosić. Wybacz mamo… ale naprawdę było warto. Nie żałuję żadnego siniaka, blizny, czy wyciąganego ukradkiem kleszcza, ponieważ las był od zawsze

Czytaj dalej »

4. Dobry, zły i brzydki

Wspominałam Wam miesiąc temu, że od dzieciaka miałam niekontrolowaną skłonność do uważnego obserwowania wszystkiego, co się dookoła mnie dzieje, prawda? Ani słowem nie zajęknęłam się jednak przy tym, że jakaś nieznana mi siła, Bóg, los albo znudzony pośmiertnym życiem przodek, popycha mnie zazwyczaj w kierunku, gdzie dzieją się rzeczy zupełnie zaskakujące, a toczone przez ludzi rozmowy przekraczają wszelkie poziomy absurdu. Nie wiem, z czego to wynika, ale jeśli ktoś postanowi nagle przeprowadzić szybką eksmisję swoich szarych komórek, to możecie być niemal pewni, że będę akurat w pobliżu, a mój szwankujący w innych okolicznościach słuch zacznie mi niemal umożliwiać echolokację. Zakładam

Czytaj dalej »

3. Piasek Welesa

PONIŻSZY WPIS ZNAJDZIECIE TAKŻE W FORMIE VIDEO Panie i Panowie, stało się. Gdzieś tak na początku stycznia, pośród bębnienia padającego na szybę deszczu, pełnego dezaprobaty postękiwania psa i wybornego towarzystwa środków przeciwbólowych, dorzuciłam swoją pierwszą cegiełkę do zbliżającej się powoli Apokalipsy. Niektórzy z Was wzruszą pewnie teraz ramionami, mrucząc pod nosem: „Przecież tylko nagrała film!”, ale dla mnie to coś więcej. Ja, moi mili, poświęciłam w tym celu resztki mojej wątpliwej godności i – co pewnie zauważyli ci, którzy dotrwali do końca tego dzieła polskiej kinematografii – utraciłam ją bezpowrotnie. Bogowie Internetu zakpili z mojej ofiary, ale mam nadzieję, że

Czytaj dalej »

2. Dziwna historia

Zdradzę Wam coś w sekrecie. Od zawsze byłam dziwakiem. Może bez aspiracji do zajęcia podium i zyskania zaszczytnego tytułu Czubka Roku czy Wariata w Stylu Dowolnym, ale od dzieciaka kotłowało mi się pod sufitem i nie ma co temu zaprzeczać. Wiecie, normalne dzieci raczej nie straszyły swojej grupy przedszkolnej opowieściami o wymyślonych przez siebie upiorach, ani nie niszczyły sobie młodzieńczej reputacji, by skłonić ludzi do gry w larpy, zwłaszcza, jeśli mieszkały w małej, dość zamkniętej miejscowości. To było jak towarzyski samobój. Takich rzeczy się po prostu nie robiło. Tak jak i wielu innych, które, na poły ze wstydu a po

Czytaj dalej »

1. Początek drogi

Dobre wychowanie nakazuje, by przed przystąpieniem do zanudzania innych swoją historią najpierw się przedstawić. Z tej strony ekranu kłania wam się uniżenie Aga, znana również jako Wicca. Występuję też w naturze pod imieniem Agnieszka, ale że brzmi ono bardziej oficjalnie, co nijak ma się do mojego sposobu bycia, to uciekam w te moje rozleniwiające mięśnie języka skrótowce. Od wielu lat jestem dumnym larpowcem, dzięki czemu mogę oszukiwać system i co jakiś czas przełączać się do życia w innych, bardziej emocjonujących rzeczywistościach. Ach, no i zapomniałabym o najważniejszym: nie potrafię żyć bez pisania. To właśnie jeden z powodów, dla których macie

Czytaj dalej »