I w ogóle hold your horses!

I w ogóle hold your horses!

Po co mi ten cały blog? Dlaczego? I w ogóle hold your horses!

 

Po co mi ten cały blog?

Po głębokich przemyśleniach stwierdziłem, że jednak podejdę do tego na poważnie. Zdecydowałem, że każdy mój wpis będzie przybliżał Wam proces powstawania „Cmentarzyska”, kolejnych książek oraz przedstawiał działanie wydawnictwa z mojej perspektywy. Opiszę okoliczności, w jakich poznałem ważne dla mnie i dla mojej pracy osoby, i ogólnie rozwieję całą tę otoczkę tajemniczości, która mnie otacza. Długo się zastanawiałem, czy to zrobić. Dlaczego? No bo bądźmy szczerzy – tajemniczość działa, szczególnie na dziewczyny! Już sobie wyobrażam te wszystkie wydarzenia, pt. „Śladami pana Forge’a”. No, ale hold your horses i tak dalej. Dam ludziom samym wpaść na niektóre pomysły.

Czy za dużo narzekam?

W kolejnych blogowych publikacjach zamierzam się też odnosić do Waszych komentarzy. Żeby nie było, że mam to gdzieś. Ostatnio pojawiły się plotki i postanowiłem urwać im łeb, zanim wymkną się spod kontroli. Mam w miarę stały kontakt z niektórymi moimi czytelnikami i jest taka jedna. Nie podam imienia i nazwiska, ponieważ jestem profesjonalistą, więc nazwijmy ją tutaj po prostu Maślaną. No i gadam sobie z nią, jestem miły i w ogóle, a ona mi po pierwszym wpisie wyjeżdża z opinią, że jest za dużo narzekania. Osobiście uważam, że doskonale znoszę krytykę, więc postanowiłem zareagować w jedyny słuszny sposób – wysłać płatnych zabójców. Wiąże się to z kilkoma komentarzami mniej na Facebooku, ale trudno. Odpowiadając na pytanie postawione wyżej: nie uważam, żebym narzekał.

Czy w ogóle to wszystko się łączy i czy nie powinienem był zacząć od tego wpisu?

Może się łączy, a może się nie łączy. Prawdopodobnie powinienem był od niego zacząć, ale po prostu na to nie wpadłem. Aktualnie siedzę na Cmentarzysku i wprowadzam ostatnie poprawki do książki, która ma się ukazać w październiku. Moja redaktorka skończyła już swoją pracę (pochwaliła się nawet tym na firmowym Facebooku) i teraz wszystko jest w moich rękach. Kostucha ze swojej strony też nie ułatwia i powiedziała, że mnie nie wypuści, dopóki wszystko nie zostanie dopięte na ostatni guzik. Rozumiem to i szanuję.

No ale żeby dać trochę odpocząć głowie od tych wszystkich przecinków i półpauz, stwierdziłem, że mogę zrobić dla Was taki wpis porządkujący. Macie prawo wiedzieć, po co to wszystko i w jakim kierunku zmierza.

Czy często zamierzam tu publikować?

Na ten temat również odbyłem parę rozmów z Martyną i doszliśmy do wniosku, że będę wrzucał na moją podstronę jeden, dwa wpisy w miesiącu. Ja uważam, że to idealna ilość tekstu, żebyście się nie znudzili mną i „Cmentarzyskiem” do momentu, w którym książka zostanie opublikowana, a Martyna po prostu stwierdziła, że nie wierzy w to, że dam radę systematycznie publikować więcej. Że niby nie można mi ufać. Że mam skłonności do alkoholu na promocji i później nie ma ze mną kontaktu. No i ogólnie, że nigdy nie wiadomo, co odwalę.

Osobiście nie zgadzam się z tą opinią, ale co zrobię? Fakt, ostatnio wpadłem w sidła biedronkowej promocji, ale to zdarzyło się raz… no, może ze cztery, odkąd ich poznałem, ale wiecie, jak to mowią: raz nie zawsze, cztery nie często.

Mam nadzieję, że trochę tutaj wyjaśniłem i od tej pory wszystko będzie przebiegało po naszej myśli i wszyscy będziemy wiedzieć, w jakim kierunku podąża blog pana F.

 

Z pozdrowieniami

A.Forge