5. Lai Silnen, czyli dlaczego boimy się lasu

Aga Skrzypczak

KLIKNIJ, ABY POZNAĆ WPIS W FORMIE WIDEO!

Dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach, które niektórzy nazywają dzieciństwem, a inni opatrują uroczym mianem „okresu gówniaka”, odkryłam w sobie miłość do samotnych wędrówek po lasach, po ich najgłębszych zakamarkach, z dala od ludzi i wszelkich oznak cywilizacji. Gdyby moja mama wiedziała, jak często „wychodzę z koleżanką” oznaczało „idę przed siebie i nie wiem, gdzie tym razem dotrę”, chyba dostałaby zawału. Jeśli dowiaduje się tego w tym właśnie momencie, pozostaje mi tylko przeprosić. Wybacz mamo… ale naprawdę było warto. Nie żałuję żadnego siniaka, blizny, czy wyciąganego ukradkiem kleszcza, ponieważ las był od zawsze moim miejscem – tym, w którym wszystko się zaczęło.

Fascynowały mnie skryte pośród drzew tajemnice, historie zielonych, samotnych olbrzymów o niesamowicie poskręcanych konarach, czy odciśnięte w błocie ślady, które próżno starałam się połączyć ze znanymi sobie zwierzętami. Całą sobą chłonęłam wszystko, co działo się dookoła: niosące się echem trele ptaków, trzask łamanych pod stopami gałązek, ciężkie brzmienie własnego, zmęczonego oddechu. I nieprzeniknioną ciszę, która uderzała mnie w samym sercu lasu. Przerażający bezdźwięk, który po chwilowej fascynacji sprawiał, że serce przyspieszało swój rytm, kolana miękły z nieznanego powodu, a całym ciałem wstrząsały dreszcze. Gdzieś tam, w głębi głowy wiedziałam, że nie jestem sama. Że Oni patrzą, oceniają. Czekają, aż przekroczę Granicę.

Tak narodziło się Lai Silnen, Las Śpiących. Pradawne miejsce, w którym rządzi strach, gdzie ludzkie lęki stają się pożywką dla tych, którzy pojawili się na świecie znacznie wcześniej, choć nigdy prawdziwie nie żyli. Kraina Nienazwanych. Domena demonów.

Tworząc Lai Silnen byłam zwykłym dzieciakiem, a to, na czym oparłam jego istnienie nie było niczym nowym. Ludzie od zawsze bali się tego, czego nie potrafili w pełni zrozumieć, a zdające się nie mieć końca potężne lasy dla większości z nich stanowiły zagadkę. Przerażał ich bezkres i mrok pradawnych puszczy, zaś niesione fantazją umysły podsyłały im wizje żyjących pośród drzew starszych niż sam świat istot, czekających tylko na pojawienie się samotnego wędrowca. 

We wszystkich zakątkach świata niemal od zawsze uważano lasy za królestwo duchów, demonów, bogów i potworów. Ich mroczne, niezbadane głębiny miały być siedliskiem starożytnego zła, które w tajemnicy przetrwało do naszych czasów, czekając tylko, aż zbudzi je jakaś nieostrożna istota. To tam gromadziły się tajemne siły, które, zależnie od własnej woli i poczynionych przez ludzi wysiłków, mogły obdarzyć ich mądrością lub umiejętnością magii, czy skazać na wieczne potępienie. To właśnie te opowieści sprawiły, że kultura europejska powiązała lasy z przerażającymi wiedźmami, czyniąc z nich miejsca najczęściej wybierane na sabaty, czy zawieranie paktów z Diabłem. W wielu częściach świata, w tym w niezliczonych miejscowościach w Polsce, wciąż żywe jest przekonanie, że tak zwane „ciche miejsca”, skryte w środku lasu punkty, gdzie panuje cisza i nie widać żadnych śladów bytności zwierząt, są naznaczone przez samego Szatana. To dlatego żadna żywa istota nie ma odwagi, by się do nich zbliżyć… Ale czy zła renoma lasów pojawiła się dopiero z rozwojem chrześcijaństwa i wiary w demoniczną moc czarownic?

Niemal każda z mitologii posiada w swym panteonie bóstw istoty utożsamiane z postacią Władców Lasów i wszelkich zamieszkujących je istot: wystarczy wymienić najbliższą naszej kulturze Dziewannę czy Leszego, po części związanego z lasami Welesa, rzymskiego Sylvana/Sylvanusa, będącego jego odpowiednikiem etruskiego Selvansa, celtyckiego Cernunnosa, driady, elfy, fae… To ledwie skromny początek listy. Gdzie tu miejsce dla entów, czy innych Zielonych Ludzi? Gdzie gobliny, wilkołaki, trolle, upiory? W filmie opublikowanym równolegle do tego wpisu chciałam wam pokazać, kto jeszcze i w jaki sposób dbał o to, by ludzie zachowali szacunek wobec tych dzikich terenów. Może się okazać, że pozornie odległe Filipiny czy Afryka są nam bliższe niż byście sądzili.

Temat czającego się w lasach całego świata zagrożenia jest na tyle rozległy, że musnęłam ledwie jego niewielki, moim zdaniem ciekawy kawałek, a i tak jakimś cudem wyszła mi z tego trwająca niemal pół godziny pogadanka. Gdybym zdecydowała się omówić go szerzej, tak jak należy, rozciągnąłby się pewnie na wiele długich godzin. Jak sami widzicie, to mógłby być koszmar. Zamiast tego dostaliście małą porcję informacji o kilku bóstwach, istotach demonicznych, postrzeganiu niektórych związanych z lasem zwierząt i samych lasach, których legendy są wciąż żywe, nieustannie pobudzając wyobraźnię kolejnych ludzkich pokoleń.

Czy po zapoznaniu się z moją opowieścią zmieni się wasze spojrzenie na lasy? Czy poczujecie lęk lub ekscytację decydując się na samotne badanie ich dawno zapomnianych ścieżek? Tego nie mogę wam obiecać. Postaram się jednak ściągnąć was choć na moment do starego świata legend i pokazać wam, dlaczego budzi on we mnie aż takie emocje. Być może ta krótka wędrówka śladami dawnych wierzeń natchnie was do stworzenia własnej historii? Może ci, którzy kryli się dotąd wstydliwie w cieniu potężnych entów, trolli i wilkołaków, dojdą w końcu do głosu i pokażą wam, że opowieści o nich samych potrafią być jeszcze bardziej fascynujące? Może wy, czytelnicy, twórcy, pomożecie im przetrwać w ludzkiej świadomości?

Jestem bardzo ciekawa waszych opinii na temat prowadzonego przeze mnie vloga, więc bardzo proszę, dajcie mi znać, co o nim myślicie. Mam też kilka pomysłów na kolejną publikację, ale może pomożecie mi zdecydować i napiszecie, o czym chcielibyście posłuchać w marcu: o wierzeniach i obchodach związanych z nadejściem wiosny, czy o magii kobiecej i wyjątkowych przedstawicielkach tej płci? A może chcecie usłyszeć kontynuację tej leśnej opowieści poświęconą jakiemuś jednemu, szczególnie interesującemu was zagadnieniu? Czekam na wasze głosy!

PS. Głośne pomruki słyszalne zwłaszcza na początku nagrania należą do szanownego Psa Bastarda, który postanowił przespać (i przechrapać) cały ten czas. Może następnym razem da się wam poznać ze swojej bardziej majestatycznej strony.

Lai Silnen.