Pakt

Moja mama ma 50 metrów i demoluje miasto

Moja mama ma pięćdziesiąt metrów i demoluje miasto. Musicie przyznać, że nieczęsto można usłyszeć coś równie niedorzecznego, prawda? Aby do tego jednak doszło – żeby takowy sygnał dotarł do mózgu wprost jakby przez uszy – potrzebne są dwa czynniki. Po pierwsze: własna mama; taka wielkości wieżowca, mniej więcej. Po drugie: powód, dla którego owa mama sprowadza destrukcję na Bogu ducha winną metropolię. – Masz ci los – mruknął ojciec zasiadający niezmiennie przed telewizorem, obserwując na srebrnym ekranie, jak jego monstrualnej wielkości małżonka chwyta w olbrzymią rękę budkę telefoniczną, by po chwili wcisnąć ją sobie do ust i zmiażdżyć w równie

Czytaj dalej »