11. Szalony czas

Arnold Cytrowski

Szalony czas.

Co za szalony, szalony czas.

Dzieje się u mnie bardzo dużo, wiecie.

Wyjazdy, podróże, więcej podróży, tysiące kilometrów, końcówka studiów, życiowe wybory, no i najważniejsze.

Premiera, o której tak Wam trąbiłem, już jutro.

Właściwie to do mnie nie dociera, robię za dnia tyle, że nie mam ani chwili, by o tym myśleć. Może to i dobrze.

Może właśnie dzięki temu śpię spokojnie.

Cholera jasna, uwielbiam spać, zabijcie mnie.

Usiadłem na tyłku, godzina dwudziesta druga, puściłem sobie jakąś relaksacyjną muzykę, bo lubię tak na wieczór się odprężyć. Przede mną trzynastocalowy ekran mojego wysłużonego laptopa, który służył mi przez cały ten czas, ostatnich kilka lat, kiedy postanowiłem coś zmienić w tym swoim tak zwanym życiu.

Tak naprawdę nigdy nie myślałem o tym, że ośmioletni chłopiec – którym niegdyś byłem, o zgrozo – dotrze do momentu, w którym spełni swoje marzenia, a jego słowa zostaną wytłoczone na kartach historii, którą sam stworzył.

Przez większość tego czasu miałem wrażenie, że nie posuwam się ani odrobinę do przodu, że drepczę w miejscu, głupi, naiwny człowiek bez życiowego kompasu. Po prostu postanowiłem robić swoje, spisywałem powstałe w głowie historie, przelewałem na papier całą zawartość swojej duszy, której nie mógłbym w inny sposób wyrazić. Nie liczyłem na wiele, starałem się na nic nie liczyć, zresztą, nie ma przecież nic dobrego w oczekiwaniu czegoś, trzeba po prostu robić swoje, co nie? Robić swoje, zaciskać zęby i napierać dalej, bo przecież nigdy nie wiadomo.

A teraz?

Stoję przed faktem niemal dokonanym.

Cokolwiek się wydarzy, świat ujrzy moją książkę, choć jedną, ale coś mi mówi, że to nie koniec.

Wiele lat zajęło mi poznanie samego siebie – tego, co dla mnie ważne, jak działam, czego właściwie chcę od życia, ale myślę, że jakoś się to udało, chyba wiem, na czym to wszystko polega, no mówię Wam.

Po pierwsze, życie jest jak trzecie prawo Newtona: oddaje Ci zupełnie tyle, ile sam w nie włożysz, nawet jeśli to transakcja odciągnięta w czasie.

Po drugie, zrozumiałem, że nigdy nie czułem się szczęśliwszy niż podczas przelewania słów na papier, a przecież nie ma skuteczniejszego sposobu na życie niż szczęście. A ja chciałbym siebie wyrazić w abstrakcji właśnie, bo lepiej jakoś nie potrafię. Czuję każdą komórką ciała, że to ważne.

Cho-ler-nie ważne.

Historia powstawania „Przez czas i przestrzeń’ powoli dobiega końca, zbliża się do swojego epilogu, otwartego zakończenia, które – mam nadzieję –  jest tylko początkiem życiowej podróży.

Ale to tyle, nie powiem nic więcej, nie chcę się nastawiać, nie chcę niczego oczekiwać.

Jak to śpiewał Szymon Wydra (;)): „Co ma być, to będzie, niebo znajdę wszędzie”.

No i miał rację.

Co ma być, to będzie.

Amen.

Końca dobiega także dzisiejszy dzień, głowa jakoś chwieje się ciężko, zamykam oczy przy każdej możliwej okazji, niedługo nie będę w stanie wydobyć z siebie ani jednej sensownej myśli, to dobra pora na czarny ekran, napisy końcowe i oklaski nieistniejącej publiczności.

Nie mogę się doczekać najbliższego miesiąca, wiecie.

O wszystkim na pewno Wam powiem.

Przecież zawsze mówię.

PS Po raz tysięczny nienachalnie wspominam o premierze „Przez czas i przestrzeń”, to już jakby formalność, taka nasza tradycja.

To opakowana w papierowe kartki esencja duszy naiwnego dziecka, które ukryło się gdzieś w ciele dorosłego faceta.

Naprawdę nie mogę powiedzieć ani słowa więcej, wszystko, co mógłbym przekazać, wydaje mi się spoilerem, a ja chciałbym, żebyście podeszli do książki możliwie bez oczekiwań, bez uprzedzeń, bez żadnej wiedzy, chciałbym ,żeby to było bezmyślne.

Gdy niczego nie oczekujesz, życie ma to do siebie, że z reguły zaskakuje pozytywnie.

PS2 No, ten miesiąc będzie sentymentalny, zrozumcie. Ale to już ostatni raz, słowo.

Od maja jestem twardzielem.

Kłaniam się.

Arnold Cytrowski

Nowy wpis na naszym facebooku!

Nasza strona internetowa korzysta z plików cookie i innych technologii śledzenia, aby uzyskać najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Aby uzyskać więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych przez Wydawnictwo Klobook, zapoznaj się z polityką prywatności