Z życia wydawnictwa

#35 O pierwszych pracach redakcyjnych nad “Dziećmi Starych Bogów”

Kiedy prawie trzy lata temu dostałam od Pawła pierwszą wersję jego maszynopisu, będącego wtedy tylko częścią „Cmentarzyska”, jednym z moich pierwszych pytań było to, czy mogę wprowadzać do tekstu jakiekolwiek poprawki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że otrzymane zielone światło będzie dla mnie początkiem niezwykłej podróży. Podróży przez słowa, litery i przecinki. Podróży redaktorskiej.  Minęło wiele miesięcy intensywnej pracy połączonej z jeszcze bardziej intensywną nauką. Za nami dwie publikacje: TUTAJ i TUTAJ. Za mną miliony znaków ze spacjami i bez, oraz tysiące zadań ćwiczeniowych. Przed nami – i przede mną – jeszcze więcej. A przynajmniej taką mam nadzieję. Przechodząc jednak do

Czytaj dalej »

#34 Po premierze “Przez czas i przestrzeń”

Po premierze. Jesteśmy dokładnie cztery tygodnie po premierze debiutanckiej książki Arnolda Cytrowskiego pt. „Przez czas i przestrzeń”. Jesteśmy prawie miesiąc po premierze drugiej pozycji, która ukazała się nakładem naszego wydawnictwa. Wydawnictwa, które przecież dopiero powstało. Pamiętam jak wczoraj nasze nieśmiałe rozmowy na temat tego, jak niesamowitą sprawą musi być posiadanie własnego wydawnictwa. Czytanie maszynopisów, przygotowywanie teksów do druku, przechodzenie krok po kroku przez cały ten skomplikowany proces wydawniczy. I wiecie co? Chyba nigdy mi się to nie znudzi. Cieszy mnie fakt, że przez te pół roku od publikacji „Cmentarzyska” stale się uczyliśmy. Jesteśmy przez to dużo bardziej świadomi. Staraliśmy się

Czytaj dalej »

#33 O wydawaniu “Przez czas i przestrzeń”

Propozycja wydawnicza. Arnold Cytrowski. Przez czas i przestrzeń. Dokładnie taki tytuł miała wiadomość mailowa, którą otrzymaliśmy 14. czerwca 2018 roku o godzinie 9.27. Jestem bardzo sentymentalnym człowiekiem, przywiązującym dużą wagę do takich szczegółów jak daty. A w tym przypadku niewątpliwie powyższą datę można uznać za wyjątkową. To wtedy – chociaż w tamtym momencie jeszcze o tym nie wiedzieliśmy – rozpoczęliśmy nowy rozdział w rozwoju naszego wydawnictwa. To wtedy został rzucony w naszym kierunku czar. Czarodziejem był, rzecz jasna, Arnold Cytrowski. Pewnie część z Was już zna historię tego, jak to zachwycił nas napisany przez Arnolda blurb, jak szybko postanowiliśmy przeczytać

Czytaj dalej »

#32 O szukaniu nowych ścieżek

Dzisiaj zacznę odrobinę nietypowo, bo na początek chciałam Wam się do czegoś przyznać. Kiedy zastanawialiśmy się z Pawłem nad formułą, jaką powinna mieć nasza strona internetowa – wiecie, wtedy, kiedy jeszcze byliśmy na etapie planowania całego naszego przedsięwzięcia – za nic w świecie bym nie pomyślała, że pisanie artykułów pod publikacje będzie mi to sprawiać taką frajdę. Tymczasem: odkąd niejako oddaliśmy „miejsce” naszym autorom i liczba moich wpisów miesięcznie zmniejszyła się o połowę, zaczęłam odczuwać lekkie braki ;). Teraz chciałabym Wam opowiadać o wszystkim na raz, ale spokojna głowa, nie zamierzam zarzucać Was tym milionem informacji, które pewnie nie do

Czytaj dalej »

#31 O popularnym “hejcie” i jego konsekwencjach

Zapraszam Was dziś do przeczytania tekstu, którego napisanie było dla mnie niezwykle trudne. Najczęściej dzielę się z Wami osiągniętymi przez nas celami, opowiadam Wam o etapach realizowanych przez nas planów, czy próbuję zarazić Was moją radością z działań dopiero podjętych. Od czasu do czasu przyznaję się Wam do tego, że nie zawsze wszystko nam wychodzi, jednak tych artykułów jest zdecydowanie mniej, co tylko utwierdza i mnie, i Pawła w przekonaniu, że chyba robimy całkiem niezłą robotę. Poniższy tekst natomiast będzie traktował o momencie, o którym wiedzieliśmy, że nadejdzie. Nie zmieniło to jednak niczego w naszym jego postrzeganiu, kiedy już faktycznie

Czytaj dalej »

#30 O nawiązaniu współpracy z Agą Skrzypczak

Koniec roku to dla wielu osób okres szczególny. Następuje czas podsumowań, refleksji oraz wyciągania wniosków. Analizujemy to, co przez ostatnie dwanaście miesięcy udało nam się zrobić, ale też krytycznie spoglądamy na obszary, w których nie do końca wszystko poszło po naszej myśli. Ja akurat jestem osobą, która posiada umiejętność przekształcenia małych sukcesów w wielką radość. Bo często to te małe rzeczy cieszą najbardziej. W odniesieniu do rozwoju naszego wydawnictwa trudno jednak mówić o małych sukcesach. Przy okazji niniejszego wpisu wspomnę o dwóch, z naszej perspektywy najważniejszych. Naszym największym osiągnięciem i zrealizowaniem planu, od którego wszystko się przecież zaczęło, jest zdecydowanie

Czytaj dalej »

#29 O pierwszych tygodniach współpracy z Arnoldem Cytrowskim

22 minuty. Dokładnie tyle czasu zajęło mi postawienie pierwszego znaku w prezentowanym poniżej artykule. Pomimo tego, że temat jest przecież dość wdzięczny i tak naprawdę jego treść nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu, musiałam najpierw pozbyć się z głowy wszystkiego co niepotrzebne. Jeśli śledzicie nasz fanpage na Facebooku albo profil na Instagramie, wiecie, że dzieje się u nas ostatnio niemało. Podcasty, targi książki, kursy, kombinowanie z niższą ceną dostaw… To wszystko zajmuje dużą część mojej uwagi i właśnie z tego powodu potrzebowałam chwili, żeby zacząć pisanie tekstu na temat naszej – a w zasadzie bardziej mojej – współpracy z Arnoldem

Czytaj dalej »

#28 O pierwszym miesiącu “Cmentarzyska”

Żyliście kiedyś w tempie tak dużym, że dni mijały Wam, zanim tak na dobrą sprawę zdążyliście przetrzeć zaspane oczy? W takim tempie, że zanim się zorientowaliście, pierwszy dzień miesiąca zamienił się w jeden z ostatnich? W takim właśnie rytmie płynie ostatnio nasze życie. Wokół dzieje się tyle rzeczy, które najlepiej by było ogarnąć wszystkie na raz, że cały czas szukamy sposobu, żeby się w tym chaosie nie pogubić. Nie będę się rozdrabniać nad sprawami z wydawniczego punktu widzenia nieistotnymi. W tym całym natłoku zajęć jest bowiem coś, co jest istotne z Waszej perspektywy i co w jakiś sposób pozwala nam

Czytaj dalej »

#27 O nowych formach promocji wydawnictwa

Pamiętacie, jak opowiadałam Wam historię początków naszego projektu? Jak to sobie z Pawłem wymyśliliśmy, że on będzie pisarzem, ja jego redaktorem, Martyna naszą ilustratorką, a jakaś bliżej nieokreślona osoba naszym managerem? Prawda jest taka, że żadne z nas rok temu nie miało pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak Pixel Facebooka, a targetowanie reklam do określonych grup docelowych skrywało w sobie więcej tajemnic niż niejedna czarna skrzynka. Nie wiedzieliśmy, jak duże znaczenie ma publikacja treści na różnych platformach społecznościowych o określonych godzinach. Nie mieliśmy świadomości większości elementów marketingu internetowego, jakich mamy świadomość teraz. Uważam, że przed nami jeszcze długa – a

Czytaj dalej »

#26 O nawiązaniu współpracy z Arnoldem Cytrowskim

Dokładnie w przeddzień rocznicy działalności naszego bloga (słowo „przeddzień” zostało użyte w znaczeniu odrobinę metaforycznym, co by nadać odpowiedniego dramatyzmu i zbudować właściwe napięcie) przyszło mi podzielić się z Wami tekstem na temat współpracy, jaką podjęliśmy z naszym pierwszym „obcym” autorem. „Obcym” to znaczy całkowicie nam nieznanym i nie pozostającym z nami wcześniej w żadnych kontaktach towarzyskich. Ale to akurat mamy zamiar szybko zmienić. Mówiłam Wam, że nie jesteśmy zwykłym wydawnictwem. Budujemy więzi i stawiamy na relacje długoterminowe – bez względu na to, czy dotyczy to naszych podwykonawców, czy naszych autorów. Kiedy uruchomiliśmy na naszym blogu zakładkę „Dla autorów”, szczerze

Czytaj dalej »

#25 O składzie, łamaniu i druku “Cmentarzyska”

Rozmawiałam ostatnio z dawno niewidzianym znajomym. Wpadliśmy na siebie oczywiście przypadkiem, bo przecież w wielkim mieście niektóre osoby łatwiej spotkać przypadkiem niż celowo (nie to żebym nie chciała celowo, po prostu tak jakoś wychodzi). No więc wpadliśmy na siebie na środku ulicy, oboje stwierdziliśmy, że to znak od niebios i poszliśmy na kawę. No dobra, nie na kawę, bo pora była wielce nie-kawowa. Poszliśmy na drinka, a żeby już być całkowicie szczerym – poszliśmy na kilka drinków. Tak czy inaczej – odpowiadając na pytania typu „Co u Ciebie?”, „Gdzie teraz mieszkasz?” i „Co teraz robisz?”, uderzyło mnie, że tak w

Czytaj dalej »

#24 O akcji Pajacyk

Jeśli jesteście na bieżąco z naszym projektem i orientujecie się – mniej lub bardziej – w naszych planach i pomysłach, pewnie będziecie pamiętać, jak bardzo chcieliśmy wspierać naszymi publikacjami jedno z ważniejszych przedsięwzięć Polskiej Akcji Humanitarnej, a mianowicie akcję Pajacyk. Postawiliśmy sobie za jeden z najważniejszych celów tworzenie takich umów z przyszłymi autorami, żeby każdy – bez wyjątku – zgadzał się na przekazywanie określonej kwoty z każdego sprzedanego egzemplarza na rzecz wspomnianej działalności. Planowaliśmy sami rozpocząć takie działania, począwszy od wprowadzenia do przedsprzedaży naszej pierwszej książki, czyli „Cmentarzyska”. (Pan Forge pewnie teraz przewraca oczami i zastanawia się, jak to się

Czytaj dalej »

#23 O ilustracjach do “Cmentarzyska”

Artykuł opisujący proces współpracy pomiędzy nami, a Martyną Nejman jest – według statystyk naszego bloga – jednym z najchętniej przez Was czytanych. Pomyślałam więc, że z podobnym zainteresowaniem spotka się tekst na temat tego, w jaki sposób powstawały ilustracje do „Cmentarzyska”. No bo w końcu mamy je wszystkie! 🙂 Kiedy ruszaliśmy z naszym projektem, jednym z najważniejszych założeń, jakie mieliśmy z Pawłem, było to, że chcemy wszystko jak najdokładniej dopracować. To dlatego, zanim w ogóle uruchomiliśmy naszą stronę, przygotowaliśmy teksty na kilka miesięcy wprzód. W zasadzie to Paweł przygotował swoje opowiadania. W przypadku moich artykułów nie dało się tego zrobić z

Czytaj dalej »

#22 Maciej Zarański o NISZY

Jakiś czas temu napisałam artykuł o wizycie w Drukarni. Właściciel, pan Maciej Zarański, poza stworzeniem miejsca z niesamowitym klimatem, zaplanował także pierwsze Targi Książki Niezależnej i Artystycznej NISZA. Miesiąc później pomyślałam sobie, że dobrze by było napisać relację z takiego wydarzenia. W końcu w pewien sposób nas dotyczyło i było ważne z punktu widzenia początkujących (i nie tylko początkujących) self-publisherów. Jak jednak napisać relację z czegoś, czego nie widziało się na własne oczy? (Tak, to był dokładnie ten sam weekend, który skończył się ściskaniem przeze mnie półlitrowej szklanki wody z cytryną i utratą części umiejętności operowania mózgiem.) Dlatego właśnie najrozsądniejsze

Czytaj dalej »

#21 O uruchomieniu newslettera

Macie czasem w życiu do załatwienia takie sprawy, które – pomimo tego, że są ważne i powinny być zrobione jak najszybciej – odkładacie z nikomu nieznanych powodów na później? Założę się, że nie raz zdarzyło Wam się rzutem na taśmę oddać pracę zaliczeniową na studiach, w ostatnim momencie zapłacić za ubezpieczenie samochodu albo zamknąć jakiś projekt w pracy tuż przed samym deadline’em. Jeśli zaś chodzi o nas, to my w taki właśnie sposób zwlekaliśmy z uruchomieniem naszego newslettera. Teraz będę się przez moment popisywać, więc jeśli nie przepadacie za mądrzeniem się, możecie pominąć kilka kolejnych akapitów ;). Ale nic nie

Czytaj dalej »

#20 O wizycie w Drukarni

Kiedy we wrześniu ruszaliśmy z naszym projektem, oczami wyobraźni widzieliśmy czekające nas etapy, składające się na całą drogę do wydania powieści. Jednym z najbardziej żywych i sprawiających nam już wtedy najwięcej radości obrazów był ten o wizycie w drukarni. Mamy czerwiec, a pierwsze z takich odwiedzin za nami. Było to jednak spotkanie niecodzienne, bo i niecodzienna wydaje się sama organizacja, z jaką nawiązaliśmy kontakt. Otóż Drukarnia to inicjatywa prowadzona przez Macieja Zarańskiego. Poza tym, że oferuje usługi z zakresu druku typograficznego, jest też wydawnictwem (pan Maciej własnymi siłami wydał napisaną przez siebie powieść) oraz inkubatorem innowacji społecznych. Napijecie się tam

Czytaj dalej »

#19 O przygotowaniu powieści do złamania

Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o pierwszej prawdziwej redakcji „Cmentarzyska”? Było to dla mnie nie lada wyzwanie, szczególnie zważywszy na fakt, że – poza kursem redakcji merytorycznej – nie posiadałam w tym kierunku żadnego specjalistycznego wykształcenia. Miałam jedynie chęci. Wszystkiego uczyłam się na swoich własnych błędach i tylko na siebie mogłam się denerwować. Było tak nie raz i nie dwa – zwłaszcza gdy okazywało się, że przy kolejnej i kolejnej próbie szlifu tekstu, nadal pozostawała w nim niewyobrażalna wręcz ilość nieścisłości – stylistycznych, logicznych, niekiedy nawet ortograficznych. Jeśli więc mowa o przygotowaniu powieści do złamania, określę je jako proces długi, żmudny,

Czytaj dalej »

#18 O warunkach współpracy

To będzie tekst inny niż wszystkie dotychczasowe. Nie będę w nim snuć opowieści, przekonywać Cię, że warto realizować swoje marzenia, ani żartować (chociaż tego akurat nie mogę obiecać). Poniższy wpis to zbiór konkretów. Punkt po punkcie poznasz warunki współpracy, jakie chcemy proponować naszym autorom. Co będziemy wydawać? Jeśli znasz już profil naszego bloga i choć troszkę zorientowałeś się w naszych zainteresowaniach, możesz się domyślić, że najbardziej interesuje nas literatura z gatunku fantastyki. Jesteśmy również zainteresowani kryminałem, horrorem i komiksem. Jaki model współpracy preferujemy? Uczciwy. Chcemy, żeby autor, który podpisze z nami jedną umowę, był zadowolony z warunków współpracy z nami

Czytaj dalej »

#17 O rozpoczęciu naborów

Siedem miesięcy. Gdyby ktoś siedem miesięcy temu – w momencie, w którym startowaliśmy z naszym Kłobookiem – powiedział mi, że będę pisać artykuł o uruchomieniu naboru na teksty innych autorów, prawdopodobnie zaśmiałabym mu się w twarz. To będzie krótka historia tego, jak jeden cel przerodził się w kolejny – jeszcze większy i jeszcze bardziej szalony. To będzie opowieść o tym, jak prace nad „Cmentarzyskiem” stały się podstawą naszej decyzji o wydawaniu twórczości innych autorów. Tylko gdzie tu zacząć? Nie będę oryginalna (mówiłam Wam już, jak u mnie z kreatywnością, prawda?) i zacznę tam, gdzie zacząć wypada, czyli od samiuśkiego początku.

Czytaj dalej »

#16 O pracach nad wizerunkiem

W poprzednim wpisie pozostawiłam Was z pewnym niedopowiedzeniem. Ale nie trzeba być chyba geniuszem, żeby się domyślić, że zarówno środki finansowe, jak i ilustracje Martyny, które nie przydały się do sklepu internetowego, mogliśmy w bardzo prosty sposób przekształcić w… nową stronę internetową. I o tym właśnie zamierzam opowiedzieć Wam w niniejszym tekście. Określenie „nowa strona internetowa” jest może nie do końca prawdziwe, bowiem nadal pozostaliśmy na WordPressie, nadal mamy ten sam adres (z delikatną modyfikacją z http na https), no i – co najważniejsze – nadal zamierzamy publikować dla Was takie treści jak dotychczas. Mieliście już okazję się przekonać, że

Czytaj dalej »