Z życia wydawnictwa

#27 O nowych formach promocji wydawnictwa

Pamiętacie, jak opowiadałam Wam historię początków naszego projektu? Jak to sobie z Pawłem wymyśliliśmy, że on będzie pisarzem, ja jego redaktorem, Martyna naszą ilustratorką, a jakaś bliżej nieokreślona osoba naszym managerem? Prawda jest taka, że żadne z nas rok temu nie miało pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak Pixel Facebooka, a targetowanie reklam do określonych grup docelowych skrywało w sobie więcej tajemnic niż niejedna czarna skrzynka. Nie wiedzieliśmy, jak duże znaczenie ma publikacja treści na różnych platformach społecznościowych o określonych godzinach. Nie mieliśmy świadomości większości elementów marketingu internetowego, jakich mamy świadomość teraz. Uważam, że przed nami jeszcze długa – a

Czytaj dalej »

#26 O nawiązaniu współpracy z Arnoldem Cytrowskim

Dokładnie w przeddzień rocznicy działalności naszego bloga (słowo „przeddzień” zostało użyte w znaczeniu odrobinę metaforycznym, co by nadać odpowiedniego dramatyzmu i zbudować właściwe napięcie) przyszło mi podzielić się z Wami tekstem na temat współpracy, jaką podjęliśmy z naszym pierwszym „obcym” autorem. „Obcym” to znaczy całkowicie nam nieznanym i nie pozostającym z nami wcześniej w żadnych kontaktach towarzyskich. Ale to akurat mamy zamiar szybko zmienić. Mówiłam Wam, że nie jesteśmy zwykłym wydawnictwem. Budujemy więzi i stawiamy na relacje długoterminowe – bez względu na to, czy dotyczy to naszych podwykonawców, czy naszych autorów. Kiedy uruchomiliśmy na naszym blogu zakładkę „Dla autorów”, szczerze

Czytaj dalej »

#25 O składzie, łamaniu i druku “Cmentarzyska”

Rozmawiałam ostatnio z dawno niewidzianym znajomym. Wpadliśmy na siebie oczywiście przypadkiem, bo przecież w wielkim mieście niektóre osoby łatwiej spotkać przypadkiem niż celowo (nie to żebym nie chciała celowo, po prostu tak jakoś wychodzi). No więc wpadliśmy na siebie na środku ulicy, oboje stwierdziliśmy, że to znak od niebios i poszliśmy na kawę. No dobra, nie na kawę, bo pora była wielce nie-kawowa. Poszliśmy na drinka, a żeby już być całkowicie szczerym – poszliśmy na kilka drinków. Tak czy inaczej – odpowiadając na pytania typu „Co u Ciebie?”, „Gdzie teraz mieszkasz?” i „Co teraz robisz?”, uderzyło mnie, że tak w

Czytaj dalej »

#24 O akcji Pajacyk

Jeśli jesteście na bieżąco z naszym projektem i orientujecie się – mniej lub bardziej – w naszych planach i pomysłach, pewnie będziecie pamiętać, jak bardzo chcieliśmy wspierać naszymi publikacjami jedno z ważniejszych przedsięwzięć Polskiej Akcji Humanitarnej, a mianowicie akcję Pajacyk. Postawiliśmy sobie za jeden z najważniejszych celów tworzenie takich umów z przyszłymi autorami, żeby każdy – bez wyjątku – zgadzał się na przekazywanie określonej kwoty z każdego sprzedanego egzemplarza na rzecz wspomnianej działalności. Planowaliśmy sami rozpocząć takie działania, począwszy od wprowadzenia do przedsprzedaży naszej pierwszej książki, czyli „Cmentarzyska”. (Pan Forge pewnie teraz przewraca oczami i zastanawia się, jak to się

Czytaj dalej »

#23 O ilustracjach do “Cmentarzyska”

Artykuł opisujący proces współpracy pomiędzy nami, a Martyną Nejman jest – według statystyk naszego bloga – jednym z najchętniej przez Was czytanych. Pomyślałam więc, że z podobnym zainteresowaniem spotka się tekst na temat tego, w jaki sposób powstawały ilustracje do „Cmentarzyska”. No bo w końcu mamy je wszystkie! 🙂 Kiedy ruszaliśmy z naszym projektem, jednym z najważniejszych założeń, jakie mieliśmy z Pawłem, było to, że chcemy wszystko jak najdokładniej dopracować. To dlatego, zanim w ogóle uruchomiliśmy naszą stronę, przygotowaliśmy teksty na kilka miesięcy wprzód. W zasadzie to Paweł przygotował swoje opowiadania. W przypadku moich artykułów nie dało się tego zrobić z

Czytaj dalej »

#22 Maciej Zarański o NISZY

Jakiś czas temu napisałam artykuł o wizycie w Drukarni. Właściciel, pan Maciej Zarański, poza stworzeniem miejsca z niesamowitym klimatem, zaplanował także pierwsze Targi Książki Niezależnej i Artystycznej NISZA. Miesiąc później pomyślałam sobie, że dobrze by było napisać relację z takiego wydarzenia. W końcu w pewien sposób nas dotyczyło i było ważne z punktu widzenia początkujących (i nie tylko początkujących) self-publisherów. Jak jednak napisać relację z czegoś, czego nie widziało się na własne oczy? (Tak, to był dokładnie ten sam weekend, który skończył się ściskaniem przeze mnie półlitrowej szklanki wody z cytryną i utratą części umiejętności operowania mózgiem.) Dlatego właśnie najrozsądniejsze

Czytaj dalej »

#21 O uruchomieniu newslettera

Macie czasem w życiu do załatwienia takie sprawy, które – pomimo tego, że są ważne i powinny być zrobione jak najszybciej – odkładacie z nikomu nieznanych powodów na później? Założę się, że nie raz zdarzyło Wam się rzutem na taśmę oddać pracę zaliczeniową na studiach, w ostatnim momencie zapłacić za ubezpieczenie samochodu albo zamknąć jakiś projekt w pracy tuż przed samym deadline’em. Jeśli zaś chodzi o nas, to my w taki właśnie sposób zwlekaliśmy z uruchomieniem naszego newslettera. Teraz będę się przez moment popisywać, więc jeśli nie przepadacie za mądrzeniem się, możecie pominąć kilka kolejnych akapitów ;). Ale nic nie

Czytaj dalej »

#20 O wizycie w Drukarni

Kiedy we wrześniu ruszaliśmy z naszym projektem, oczami wyobraźni widzieliśmy czekające nas etapy, składające się na całą drogę do wydania powieści. Jednym z najbardziej żywych i sprawiających nam już wtedy najwięcej radości obrazów był ten o wizycie w drukarni. Mamy czerwiec, a pierwsze z takich odwiedzin za nami. Było to jednak spotkanie niecodzienne, bo i niecodzienna wydaje się sama organizacja, z jaką nawiązaliśmy kontakt. Otóż Drukarnia to inicjatywa prowadzona przez Macieja Zarańskiego. Poza tym, że oferuje usługi z zakresu druku typograficznego, jest też wydawnictwem (pan Maciej własnymi siłami wydał napisaną przez siebie powieść) oraz inkubatorem innowacji społecznych. Napijecie się tam

Czytaj dalej »

#19 O przygotowaniu powieści do złamania

Pamiętacie, jak opowiadałam Wam o pierwszej prawdziwej redakcji „Cmentarzyska”? Było to dla mnie nie lada wyzwanie, szczególnie zważywszy na fakt, że – poza kursem redakcji merytorycznej – nie posiadałam w tym kierunku żadnego specjalistycznego wykształcenia. Miałam jedynie chęci. Wszystkiego uczyłam się na swoich własnych błędach i tylko na siebie mogłam się denerwować. Było tak nie raz i nie dwa – zwłaszcza gdy okazywało się, że przy kolejnej i kolejnej próbie szlifu tekstu, nadal pozostawała w nim niewyobrażalna wręcz ilość nieścisłości – stylistycznych, logicznych, niekiedy nawet ortograficznych. Jeśli więc mowa o przygotowaniu powieści do złamania, określę je jako proces długi, żmudny,

Czytaj dalej »

#18 O warunkach współpracy

To będzie tekst inny niż wszystkie. Nie będę w nim snuć opowieści, przekonywać Was, że warto realizować swoje marzenia, ani żartować (chociaż tego akurat nie mogę obiecać). Poniższy wpis to zbiór konkretów. Punkt po punkcie poznacie warunki współpracy, jakie chcemy z Pawłem proponować naszym autorom. Jesteśmy właśnie na etapie intensywnej współpracy z prawnikiem, pomagającym tworzyć nam umowy, oraz z księgową, kierującą nami przy otwieraniu własnej działalności. Chcemy profesjonalnie przejść przez wszystkie niezbędne etapy, aby we wrześniu pełną parą ruszyć z naszym przedsięwzięciem. Na obecnym stadium autorzy bez obaw mogą wysyłać swoje maszynopisy, jesienią natomiast będziemy gotowi na podpisywanie z nimi

Czytaj dalej »

#17 O rozpoczęciu naborów

Siedem miesięcy. Gdyby ktoś siedem miesięcy temu – w momencie, w którym startowaliśmy z naszym Kłobookiem – powiedział mi, że będę pisać artykuł o uruchomieniu naboru na teksty innych autorów, prawdopodobnie zaśmiałabym mu się w twarz. To będzie krótka historia tego, jak jeden cel przerodził się w kolejny – jeszcze większy i jeszcze bardziej szalony. To będzie opowieść o tym, jak prace nad „Cmentarzyskiem” stały się podstawą naszej decyzji o wydawaniu twórczości innych autorów. Tylko gdzie tu zacząć? Nie będę oryginalna (mówiłam Wam już, jak u mnie z kreatywnością, prawda?) i zacznę tam, gdzie zacząć wypada, czyli od samiuśkiego początku.

Czytaj dalej »

#16 O pracach nad wizerunkiem

W poprzednim wpisie pozostawiłam Was z pewnym niedopowiedzeniem. Ale nie trzeba być chyba geniuszem, żeby się domyślić, że zarówno środki finansowe, jak i ilustracje Martyny, które nie przydały się do sklepu internetowego, mogliśmy w bardzo prosty sposób przekształcić w… nową stronę internetową. I o tym właśnie zamierzam opowiedzieć Wam w niniejszym tekście. Określenie „nowa strona internetowa” jest może nie do końca prawdziwe, bowiem nadal pozostaliśmy na WordPressie, nadal mamy ten sam adres (z delikatną modyfikacją z http na https), no i – co najważniejsze – nadal zamierzamy publikować dla Was takie treści jak dotychczas. Mieliście już okazję się przekonać, że

Czytaj dalej »

#15 O sklepie, który nigdy nie powstał

Wspominałam Wam już kilkakrotnie o tym, że na etapie budowania wydawnictwa i tworzenia marki pojawia się u nas bardzo dużo pomysłów (większość ma oczywiście Paweł, bo mnie akurat mistrzem kreatywności nazwać nie można). Wiele z nich dojrzewa i zaczyna być przez nas realizowana. Są też jednak takie, które nigdy nie wchodzą w życie. I właśnie o jednej z takich koncepcji traktuje ten wpis. Mieliśmy bowiem swojego czasu chęć na to, żeby otworzyć sklep internetowy. Dlaczego sklep internetowy? Głównym z powodów było budowanie w ten sposób marki. Uznaliśmy, że stworzenie plakatów, koszulek, bluz i toreb z naszymi ilustracjami to bardzo dobry

Czytaj dalej »

#14 O blogach, które najchętniej czytamy. Share Week 2018.

Blogosfera jest dla nas obszarem, w którym cały czas próbujemy się odnaleźć. Mamy wrażenie, że przez ostatnie pół roku daliśmy się już odrobinę poznać, uważamy jednak, że jest to dopiero początek naszej drogi. Drogi do sukcesu. Nigdy nie zależało nam na tym, żeby zarabiać na naszym blogu. Bynajmniej nie to było celem jego powstania. Jak część z Was już zapewne wie – chcieliśmy Was przede wszystkim zapoznać ze światem tworzonym przez pana Forge’a. Mieliśmy – i w zasadzie nadal mamy – marzenie na temat tego, że pokochacie naszych bohaterów, będziecie z niecierpliwością czekać na każde publikowane opowiadanie, no i z

Czytaj dalej »

#13 O naszych największych motywacjach

To będzie chyba najszybszy wpis, jaki popełniłam, odkąd prowadzę tę kategorię na blogu. Wydaje mi się też, że najkrótszy, jednak za każdym razem, kiedy mam podobne wrażenie, już w trakcie pisania okazuje się, że najlepiej byłoby w ogóle podzielić tekst na dwa, bo się tak rozrósł (albo tak się rozgadałam). W każdym razie post będzie najszybszy – i być może najkrótszy – nie dlatego, że mi się nie chciało, nie dlatego również, że uważam temat za mało ważny. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że poniższy wpis traktuje o jednej z najważniejszych rzeczy w naszym projekcie. Traktuje bowiem o Was – o tym, jak zaczęliście się pojawiać, w jaki sposób nawiązywaliście z nami więź, ale przede wszystkim o tym, jak wiele to dla nas znaczy. Ach, i to też nie ma być – kolokwialnie rzecz

Czytaj dalej »

#12 O naszych początkach z e-marketingiem

Od początku istnienia naszego bloga (a nawet jeszcze zanim go uruchomiliśmy, a jego idea była tylko w naszych głowach), stawialiśmy – i nadal stawiamy – na transparentność. Pragniemy dzielić się z Wami wszystkimi etapami, przez które przechodzimy w procesie powstawania naszego wydawnictwa i prac nad wydaniem „Cmentarzyska”. Chcemy Wam mówić o tym, co najbardziej nas cieszy, co nam się udaje, ale także o tym, w czym jesteśmy kiepscy, niedouczeni albo po prostu do czego się w zupełności nie nadajemy. Poniższy wpis traktuje o takim właśnie elemencie, z którym cały czas się oswajamy i którego ciągle próbujemy się nauczyć. Nigdy nie

Czytaj dalej »

#11 O współpracy z Martyną Nejman

Gdybym miała wybrać jeden element, z którego w całym projekcie jestem najbardziej dumna, bez wątpienia wskazałabym na ilustracje rysowane dla nas przez Martynę. Celowo nie wskazałam tutaj tekstów tworzonych przez pana Forge’a, bo bez nich nie byłoby w ogóle całego pomysłu na blog i wszystko, co z nim związane. To więc zupełnie inny kaliber. Jeśli jednak chodzi o to, co wdrożyliśmy w nasz projekt w trakcie tych kilku miesięcy, ilustracje Martyny nie mogą się z niczym równać. Poznaliście już historię tego, w jaki sposób rozpoczęliśmy naszą współpracę. Równie ważne wydaje mi się szczegółowe przedstawienie Wam procesu powstawania kolejnych ilustracji krok

Czytaj dalej »

#10 O pierwszej prawdziwej redakcji

Kiedy wpadłam na pomysł tego tekstu, przyszła mi jednocześnie do głowy myśl, że w końcu będę mogła Wam opowiedzieć o czymś, co w naszym projekcie sprawia mi największą przyjemność. Tak naprawdę gdyby nie moje pierwsze kulawe próby poprawiania tekstów pana Forge’a, moje życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Jestem jednak tu i teraz, co bardzo, ale to bardzo, mnie cieszy. Zastanawiając się jeszcze nad samą koncepcją bloga, wydawało mi się, że to właśnie takie artykuły będą wzbudzać Wasze największe zainteresowanie. Będzie to bowiem tekst o tym, jak przebiegały prace nad pierwszą po ukończeniu przeze mnie kursu redakcją… i o tym,

Czytaj dalej »

#9 O marzeniach i ewoluujących planach

Zanim zaczniecie realizować jakiekolwiek ze swoich marzeń, musicie wziąć pod uwagę fakt, że gdy już się za to zabierzecie, nic nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Mowa oczywiście o prawdziwych marzeniach – takich najważniejszych w życiu. Takich, których realizacja może na nowo zdefiniować wszystkie Wasze cele i codziennie stawiać przed Wami coraz to nowe wyzwania. Zabawne jest to, że dopóki nie poznałam Pawła, nie wiedziałam nawet, że mam takie marzenia. Tymczasem proces zakładania wydawnictwa, poznawanie tajników self-publishingu i blog działający zaledwie od paru miesięcy, przewróciły całe moje życie do góry nogami. To była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Ale dosyć

Czytaj dalej »

#8 O zdobyciu certyfikatu

Pamiętacie moją relację z kursu redakcji merytorycznej, na który wysłał mnie Paweł? Wspominałam wtedy o tym, jak intensywny był to okres, z jakim ogromem wiedzy się zderzyłam oraz w jaki sposób musiałam zorganizować sobie czas, żeby się w tym wszystkim nie pogubić. Nie wiem dokładnie, kiedy i w jaki sposób się to stało, ale pewnego grudniowego poranka zorientowałam się, że nazajutrz miał się rozpocząć ostatni etap tej podróży. To będzie więc bardzo krótki wpis o tym, jak wyglądały moje przygotowania do trwającego jakieś siedem minut egzaminu, mającego mi zapewnić certyfikat redaktora. Zaliczenie wyżej wspomnianego kursu miało postać dwojaką – po

Czytaj dalej »