Z życia wydawnictwa

#9 O marzeniach i ewoluujących planach

Zanim zaczniecie realizować jakiekolwiek ze swoich marzeń, musicie wziąć pod uwagę fakt, że gdy już się za to zabierzecie, nic nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Mowa oczywiście o prawdziwych marzeniach – takich najważniejszych w życiu. Takich, których realizacja może na nowo zdefiniować wszystkie Wasze cele i codziennie stawiać przed Wami coraz to nowe wyzwania. Zabawne jest to, że dopóki nie poznałam Pawła, nie wiedziałam nawet, że mam takie marzenia. Tymczasem proces zakładania wydawnictwa, poznawanie tajników self-publishingu i blog działający zaledwie od paru miesięcy, przewróciły całe moje życie do góry nogami. To była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam. Ale dosyć

Czytaj dalej »

#8 O zdobyciu certyfikatu

Pamiętacie moją relację z kursu redakcji merytorycznej, na który wysłał mnie Paweł? Wspominałam wtedy o tym, jak intensywny był to okres, z jakim ogromem wiedzy się zderzyłam oraz w jaki sposób musiałam zorganizować sobie czas, żeby się w tym wszystkim nie pogubić. Nie wiem dokładnie, kiedy i w jaki sposób się to stało, ale pewnego grudniowego poranka zorientowałam się, że nazajutrz miał się rozpocząć ostatni etap tej podróży. To będzie więc bardzo krótki wpis o tym, jak wyglądały moje przygotowania do trwającego jakieś siedem minut egzaminu, mającego mi zapewnić certyfikat redaktora. Zaliczenie wyżej wspomnianego kursu miało postać dwojaką – po

Czytaj dalej »

#7 O potrzebie cierpliwości więcej

Wiecie, co najbardziej lubię w mojej relacji z Pawłem? Że w zasadzie nie ma takiej chwili, której nie moglibyśmy przekształcić w dwugodzinną rozmowę na temat pomysłów i planów dotyczących naszego wydawnictwa. To nie jest tak, że traktujemy te rozmowy jak zło konieczne – my to naprawdę lubimy. I tak od słów: „trzeba wyjść z psem na spacer” przechodzimy do czasami niekończących się dyskusji odnośnie do tego, który z naszych pomysłów (a najczęściej JEGO, nie będę ukrywać) warto zacząć realizować już teraz, a z którym należałoby jeszcze trochę poczekać. Niekiedy nie zdążymy przez to wyprowadzić psa i musimy sprzątać po jego

Czytaj dalej »

#6 O potrzebie cierpliwości

Jeżeli chcielibyście kiedyś zrobić rzecz podobną do tego, co aktualnie robimy z Pawłem (czyt. wydać własną książkę, tudzież otworzyć wydawnictwo, tudzież połączyć jedno z drugim) i myślicie, że można to zrobić na łapu capu i raz dwa, to będzie idealny tekst dla Was. Najbliższe dwa wpisy będą o tym, jak bardzo potrzebujemy innych osób, żeby wszystko co robimy, odznaczało się najwyższą jakością. Opowiem Wam więc, jak dużych pokładów cierpliwości potrzeba, aby nie dać się zwariować w tym całym procesie self-publishingowym. Uważając się za ludzi niegłupich (a nawet całkiem mądrych), od samego początku zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w pewnych

Czytaj dalej »

#5 O tym, jak pan Forge postanowił wtrącić swoje trzy grosze

Mieliście już okazję poznać historię zawiązania drużyny przeze mnie i przez Pawła (przypominam: pierwszy wpis „Z życia wydawnictwa”). Najwyższy czas na to, aby opowiedzieć Wam o wydarzeniach, które doprowadziły do tego, że pan Forge postanowił wtrącić swoje trzy grosze do naszego projektu. To będzie wpis o tym, jak pozyskaliśmy najlepszego autora pod słońcem i jak ciągle uczymy się go oswoić ;). Wszystko zaczęło się od tego, że Paweł poszedł do szkoły filmowej. Był taki krakowski epizod, który rozegrał się ładnych parę lat temu i który (jak się właśnie okazuje) miał mieć bardzo odległe konsekwencje, jakich chyba nikt wtedy nie mógł

Czytaj dalej »

#4 O zdobywaniu kwalifikacji

Jako przyjaciele nie mamy raczej problemów z wzajemnym zaufaniem do siebie. Jednak ZAUFANIE (wielkich liter użyto celowo), jakie Paweł okazał, pozwalając mi na objęcie funkcji redaktorsko-korektorskich w naszym projekcie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Był to prezent, który dostałam bez żadnej szczególnej okazji, a który okazał się dla mnie „małym” życiowym przełomem („małym” w cudzysłowie, ponieważ tak naprawdę całe moje życie przewróciło się do góry nogami). Paweł osiągnął mistrzostwo w robieniu prezentów ludziom, o których się troszczy. Tak przynajmniej wynika z moich osobistych doświadczeń. Tak czy inaczej, kiedy decyzja została podjęta, w ciągu jednej doby znalazłam w Internecie kurs redakcji merytorycznej.

Czytaj dalej »

#3 O walce z przekładem tekstów

Mamy z Pawłem dużo planów związanych z naszym rodzącym się wydawnictwem – niektóre z nich są mniejsze, a inne większe. No dobra – większość z nich ma Paweł. Ale nic nie poradzę na to, że są tak dobre, że zaczynam je podświadomie traktować jako własne ;). I tak jednym z takich planów od zawsze było wejście z książką na rynek zagraniczny. Poziom czytelnictwa w Polsce nadal jest na zatrważająco niskim poziomie (chociaż nie mam pojęcia, jak oni wszyscy robią te swoje badania; nikt mnie nigdy nie zapytał, ile książek w roku czytam; mogłabym trochę zawyżyć obecne statystyki). Tak czy inaczej

Czytaj dalej »

#2 O pozyskaniu ilustratora

Pomimo że opisany w poprzednim poście proces zawiązania przeze mnie i Pawła drużyny kłobookowej sam w sobie był dość długotrwały, jeszcze więcej czasu zabrało nam podjęcie pierwszych kroków ku jego realizacji. Znalezienie ilustratora było naszym pierwszym małym sukcesem. Ale po kolei… Działania związane z pracą nad wydawnictwem zaczęły się od wyszukania przeze mnie startującego w październiku kursu redakcji merytorycznej. W ciągu dwudziestu czterech godzin zabukowaliśmy miejsce – tak, aby później nie spotkała nas żadna przykra niespodzianka. Paweł nie brał już pod uwagę nikogo innego obejmującego to stanowisko. Można powiedzieć, że wszystko było moje ;). Minęło jednak ładnych parę miesięcy, zanim

Czytaj dalej »

#1 O zawiązaniu drużyny

Jako blogerka o statusie mniej niż nieprofesjonalnym przez jakiś czas zastanawiałam się, czym Was urzec w swoim pierwszym poście. Nie myślałam zbyt długo, po czym uznałam, że wypadałoby przedstawić Wam historię tego, jak to wszystko się zaczęło. Jeśli w żaden sposób Was to nie przekona, nie poddawajcie się. To znaczy – dajcie mi jeszcze jakąś szansę. Nie od razu Kraków zbudowano, jak mawiają mądrzy ludzie. Ale do rzeczy. To będzie tekst o tym, jak dwójka nieznajomych zawiązała drużynę (jeśli czytaliście notatkę „O nas”, wiecie już, że jest to jedno z naszych ulubionych określeń). Czasem wystarczy jedna rozmowa, aby nawiązać porozumienie,

Czytaj dalej »